Są takie sytuacje, które zna chyba każdy. Kłótnia z partnerem, napięta rozmowa w pracy, konflikt z sąsiadem o miejsce parkingowe. Emocje rosną, głos się podnosi, a w pewnym momencie pada zdanie, które jeszcze chwilę wcześniej wydawało się „nie do pomyślenia”: „Pożałujesz tego.”, „Zobaczysz, co ci zrobię.”, „Jeszcze się z tobą policzę.”
I nagle robi się cicho. Bo choć takie słowa często padają „w nerwach”, to ich ciężar bywa większy, niż się wydaje. W pewnych okolicznościach mogą one bowiem wypełniać znamiona przestępstwa groźby karalnej z art. 190 § 1 kodeksu karnego.
Czym tak naprawdę jest groźba karalna?
W ujęciu prawnym nie chodzi o każde straszenie czy nieprzyjemną wypowiedź. Groźba karalna to coś bardziej konkretnego — to zapowiedź popełnienia przestępstwa na szkodę drugiej osoby albo osoby jej najbliższej, która wywołuje uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona. Brzmi dość formalnie, ale w praktyce sprowadza się do jednego: czy druga osoba realnie się przestraszyła i miała ku temu powody. To właśnie ten element odróżnia sytuację prawnokarną od zwykłej, choćby bardzo nieprzyjemnej wymiany zdań.
Nie każda groźba jest "groźbą" w rozumieniu prawa
W języku potocznym mówimy o groźbach bardzo szeroko. W prawie jest inaczej — tu znaczenie ma precyzja. Nie będzie groźbą karalną np.: zapowiedź zgłoszenia sprawy na policję czy ostrzeżenie przed czyimś zachowaniem. Co do zasady nie będzie nią również groźba ujawnienia kompromitujących informacji – choć warto pamiętać, że w zależności od okoliczności może ona stanowić inne przestępstwo, np. formę bezprawnego nacisku (art. 191 k.k.) lub szantażu.
Dlaczego? Bo treścią groźby karalnej musi być przestępstwo — czyli czyn zabroniony przez prawo karne (np. pobicie, zniszczenie mienia, pozbawienie życia). To rozróżnienie ma ogromne znaczenie, zwłaszcza w czasach konfliktów internetowych, gdzie ludzie często „straszą się” nawzajem konsekwencjami, które wcale nie mają charakteru przestępczego.
Przykłady z praktyki.
Orzecznictwo sądów pokazuje, jak cienka i jednocześnie praktyczna jest granica między groźbą karalną a jedynie ostrą czy nieprzyjemną wypowiedzią.
Za groźby karalne mogą zostać uznane sformułowania takie jak: „załatwię cię”, „nie masz już życia”, „jesteś trupem” czy „już nie żyjesz”. Choć są one potoczne i często wypowiadane w emocjach, w określonym kontekście mogą być odebrane jako realna zapowiedź popełnienia przestępstwa.
Co istotne, groźba nie musi przybrać formy słownej. W jednym z orzeczeń uznano, że agresywne zachowanie kierowcy – polegające na zbyt bliskim podjeżdżaniu samochodem, gwałtownym przyspieszaniu i hamowaniu czy wykonywaniu niebezpiecznych manewrów w pobliżu dzieci pokrzywdzonej – może być odczytane jako komunikat o charakterze groźby.
Z drugiej strony istnieją wypowiedzi, które same w sobie są zbyt ogólne, aby automatycznie uznać je za groźbę karalną. Zwroty takie jak „popamiętasz mnie”, „jeszcze ci pokażę”, „zemszczę się” czy „ostrzegam cię” wymagają każdorazowo oceny kontekstu – relacji między stronami, sytuacji, w jakiej padły, oraz tego, czy mogły wywołać realną obawę.
Warto też pamiętać, że nie stanowi groźby karalnej przekazanie informacji o przestępstwie już popełnionym. Tego rodzaju komunikat nie jest bowiem zapowiedzią przyszłego czynu zabronionego, a więc nie spełnia podstawowej przesłanki odpowiedzialności z tego tytułu.
Czasem wystarczy gest.
Co ciekawe, prawo nie przywiązuje wagi do formy groźby. Nie musi paść ani jedno słowo. Groźbą może być:
- wiadomość wysłana w komunikatorze,
- nagranie głosowe,
- znaczący gest,
- a nawet sposób zachowania się, który dla odbiorcy jest jednoznaczny.
Wyobraźmy sobie sytuację: ktoś przesuwa palcem po szyi, patrząc drugiej osobie prosto w oczy. Nic nie mówi. A jednak przekaz jest czytelny. Właśnie takie sytuacje pokazują, że w prawie karnym liczy się sens komunikatu, a nie jego forma.
Najważniejsze: strach, który jest "uzasadniony".
Samo wypowiedzenie groźby to jeszcze nie wszystko. Kluczowe jest to, czy u drugiej osoby pojawiła się uzasadniona obawa, że groźba może zostać spełniona. I tu robi się naprawdę ciekawie. Prawo przyjmuje podejście mieszane: z jednej strony bada subiektywne odczucia pokrzywdzonego (czy się bał), z drugiej — ocenia, czy ten strach był racjonalny w danych okolicznościach. Czyli nie wystarczy powiedzieć: „bałam się”. Trzeba jeszcze odpowiedzieć na pytanie: czy przeciętna osoba w tej sytuacji też by się bała? Znaczenie mają tu m.in.:
- wcześniejsze relacje między stronami,
- agresywne zachowania w przeszłości,
- sposób wypowiedzi,
- kontekst (np. noc, odosobnione miejsce, stan nietrzeźwości sprawcy).
Na marginesie warto dodać, że – zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego – obawa spełnienia groźby nie musi pojawić się w chwili jej wypowiedzenia. Może powstać także później, o ile pozostaje w związku z wcześniej wyrażoną groźbą.
"Przecież on by tego nie zrobił...
To jeden z najczęstszych argumentów. I jednocześnie jeden z najmniej trafnych. Dla odpowiedzialności nie jest konieczne, aby sprawca rzeczywiście zamierzał zrealizować groźbę Liczy się to, jak została ona odebrana. Można więc powiedzieć coś „na wyrost”, „dla efektu”, „żeby postraszyć” — i mimo braku realnych zamiarów ponosić odpowiedzialność. Prawo chroni tu nie tyle przed samym czynem, co przed poczuciem zagrożenia.
Groźba a ostrzeżenie - subtelna różnica.
Na poziomie codziennych relacji granica między groźbą a ostrzeżeniem potrafi być bardzo cienka. „Uważaj, bo możesz mieć przez to problemy” — brzmi jak troska. „Zrób tak jeszcze raz, a będziesz miał problemy” — brzmi już zupełnie inaczej. Różnica tkwi w intencji: ostrzeżenie ma chronić, groźba ma wywołać strach. Choć w praktyce wiele „ostrzeżeń” jest po prostu łagodniej opakowaną groźbą.
Groźby z "drugiej ręki".
Nie każdy zdaje sobie sprawę, że groźba nie musi być skierowana bezpośrednio do osoby zagrożonej. Może zostać przekazana przez kogoś innego: „Powiedz mu, że jak jeszcze raz to zrobi, to go załatwię.” I to nadal będzie groźba karalna — o ile sprawca chciał, żeby ta informacja dotarła do właściwej osoby. W praktyce dopuszcza się sytuacje, w których groźba przekazana przez osobę trzecią może wywołać obawę – o ile finalnie dotrze do osoby zagrożonej i zostanie przez nią odebrana jako realna. To pokazuje, jak bardzo ustawodawca dostrzega realne mechanizmy komunikacji między ludźmi.
Emocje nie wyłączają odpowiedzialności.
To chyba najważniejszy wniosek z perspektywy życia codziennego. Większość spraw dotyczących gróźb karalnych nie dotyczy „zawodowych przestępców”, tylko zwykłych ludzi: partnerów w konflikcie, sąsiadów, współpracowników, byłych znajomych. I bardzo często wszystko zaczyna się od jednego zdania wypowiedzianego pod wpływem emocji. Prawo nie przewiduje automatycznej ‘taryfy ulgowej’ za działanie pod wpływem emocji. Jeżeli spełnione są przesłanki — odpowiedzialność może się pojawić. Silne emocje nie wyłączają odpowiedzialności karnej, choć w pewnych sytuacjach mogą mieć znaczenie dla oceny stopnia winy lub wymiaru kary.
Czy trzeba to zgłosić?
Co do zasady — tak. Co do zasady przestępstwo to jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego, a odstąpienie od tej zasady ma charakter wyjątkowy. Na czym polega ta "wyjątkowość"? Ustawodawca przewidział szczególne rozwiązanie procesowe. Zgodnie z art. 12 § 4 Kodeksu postępowania karnego, możliwe jest wszczęcie i prowadzenie postępowania karnego pomimo braku formalnego wniosku o ściganie, jeżeli istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że jego niezłożenie wynika z obawy pokrzywdzonego przed odwetem ze strony sprawcy, bądź gdy przemawia za tym interes społeczny. W takich przypadkach postępowanie toczy się z urzędu aż do jego prawomocnego zakończenia.
Podsumowanie.
Groźba karalna to przestępstwo bardzo „codzienne”. Nie wymaga planowania, narzędzi ani szczególnych okoliczności. Wystarczy jedno zdanie — wypowiedziane w złym momencie, do niewłaściwej osoby, w napiętej sytuacji. I choć często znika ono w powietrzu tak szybko, jak zostało wypowiedziane, jego skutki mogą być znacznie trwalsze. Dlatego czasem najrozsądniejszą reakcją w konflikcie nie jest riposta, tylko… milczenie.
Źródła:
1. Wyrok SO w Kielcach z 13.11.2013 r., IX Ka 1446/13, LEX nr 1717624
2. Wyrok SN z 03.04.2008 r., IV KK 471/07, LEX nr 388595
3. Wyrok SA w Krakowie z 15.10.2008 r., II AKa 140/08, LEX nr 490993
4. Wyrok SA w Poznaniu z 31.01.2022 r., II AKa 239/21, LEX 3322546
5. Mozgawa (red.) Kodeks karny. Komentarz LEX. el. 2026
6. Konarska-Wrzosek (red.) Komentarz do Kodeksu karnego, WKP 2023
7. D. Świecki (red.) Kodeks karny orzecznictwo, Warszawa 2023